2016/02/16

Kanye West²

To musiał być jeden z najbardziej emocjonujących dni w życiu Kanye Westa, oczywiście nie licząc narodzin jego córeczki. Gdybym był kolegą z ławki to powiedziałbym "czarnuchu (w kręgach Afroamerykanów słowo uznawane za przyjazne) znów to zrobiłeś".  Z tym, że ze zdwojoną siłą, z jednej strony premiera nowego albumu, z drugiego pokaz najnowszej kolekcji jego ubrań " YEEZY Season 3". 



Nigdy nie ukrywałem, że jeśli chodzi o rap jestem oddanym fanem Westa. Być może nie wszystko, co nagra biorę jak leci, ale przy każdym jego wydaniu nowego albumu jest szansa, że się zauroczę. "The Life of Pablo" czerpie inspirację z poprzednich płyt, co przecież nie jest dziwne, Kanye ma sporo albumów w swoim dorobku. W nagraniach jest coś pod trochu z "My Beautiful Dark Twisted Fantasy" i "Yeezus", dorównać szczególnie temu pierwszemu albumowi to nie lada gratka, uważam, że to majstersztyk na najwyższym poziomie. Sample i auto-tune wcale mi nie przeszkadza! Rozbawił mnie znów jeden fakt, Kanye nie byłby sobą, gdyby kogoś nie zaczepił i tak Taylor Swift otrzymała wiązankę "I feel like me and Taylor might still have sex / I made that bitch famous", która na nagrodach Grammy nieco zbagatelizowała sprawę i wymijająco bez adresowania wypowiedzi powiedziała swoje na ten temat.

Przechodząc do sedna sprawy, czy najnowszy album jest spoko? Jestem po pierwszym odsłuchu "The Life of Pablo" i chyba szybko nie zrezygnuję z jego odsłuchu, oj nie. Uwielbiam słuchać tego zarazem lekkiego buca, ekscentryka i megalomana, pamiętając, że każdy czasem nim jest. Jeśli nie macie obecnie ulubionej pozycji w swoim odtwarzaczu, koniecznie musicie przesłuchać "The Life of Pablo" nawet jeśli jesteście fanami The Beatles.


Zatem jeśli album po pierwszym odsłuchu przypadł mi do gustu, to co sądzić o jego najnowszej kolekcji "YEEZY Season 3"? Gdyby premiera odbyła się dwa miesiące temu to powiedziałbym, że Kanye mógł włączyć PS4, na nim "Star Wars Battlefront" i założyć zaprojektowane przez siebie wdzianka i udawać cosplayera. Styl amerykańskiego rapera jest świetny, potrafi się należycie ubrać, kto nie starał się chociaż skopiować jednego jego fitu ten należy do sporej rzeszy kłamców, ale jego projektanckie kolekcje w ogóle mi "nie siadają". Nie czułem i nie czuję tego klimatu.

Yeezy Boosty w końcu przekonały mnie, mimo, że dalej uważam, że są mocno inspirowane tym co zrobiło Nike przed podpisaniem kontraktu przez bohatera tego tekstu z Niemieckim producentem. But sam się obronił i pokazał, że 350tki to coś więcej niż Roshe Run, mało powiedziane to coś więcej niż połowa asortymentu Nike i danie w mordę Jordanowi. Być może przyjdzie taki czas, że przekonam się do jego autorskich ubrań, na dzień dzisiejszy ta pasjonująca moda nie trafia w moje gusta i raczej pozostanę przy stylu, który obecnie wyznaję niż naglę zamienię się odtwórcę jakieś niewielkiej roli w "Walking Dead".





No comments